Przejdź do treści

Mario Vargas Llosa, „To dla Pani ta cisza”.

Zmarł wybitny peruwiański powieściopisarz Mario Vargas Llosa, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 2010 r. i ikona latynoamerykańskiej literatury.

Jego śmierć została ogłoszona w niedzielę 13.04.2025 r. w oświadczeniu podpisanym przez jego dzieci, Álvara, Gonzala i Morganę Vargas Llosę. Vargos Llosa „odszedł spokojnie w Limie… otoczony rodziną”, napisali.

„Jego odejście zasmuci jego krewnych, przyjaciół i czytelników na całym świecie, ale mamy nadzieję, że znajdą pocieszenie, tak jak my, w fakcie, że cieszył się długim, pełnym przygód i owocnym życiem i pozostawił po sobie dorobek, który przetrwa jego samego”.

By honorować dorobek tego wielkiego pisarza przypomnimy powieść – „To dla pani ta cisza” – powieść dla samego Vargasa Llosy będąca tworem szczególnym, bo jak sam zapowiadał przed jej powstaniem, to ostatnie dzieło w jego karierze.

Smutną prawdą jest, że nie każdy wie kiedy w chale i glorii zejść ze sceny. Często nawet najwierniejsi czytelnicy, fani, wyznawcy danego twórcy czują żal i rozczarowanie jakością pożegnania zafundowanego przez pisarza czy artystę, bo widać w nim zmęczenie i brak pomysłu na godny finał kariery, podczas gdy liczono na zamknięcie kariery poprzez magnum opus. Często w myślach odbiorców kotłują się wtedy myśl typu: „dlaczego autor nie poprzestał na” albo po prostu „po co to mu było”.

Tym bardziej cieszy fakt, że „To dla pani ta cisza” poziomem nie odstaje od najlepszych dzieł Vargasa Llosy, mimo że tworząc je miał 88 lat,  i czytając tę książkę doskonale rozumiemy dlaczego ona powstała.

Główny bohater, będący jednocześnie narratorem powieści, Toño Azpilcueta, to nieznany szerszej publiczności dziennikarz, chałturzący publikując recenzje muzyczn. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności zakończył jego karierę akademicką, zamykając mu tę ścieżkę rozwoju osobistego i służbowego. W tle zachodzą istotne, choć przygnębiające, ale i nieuchronne przemiany społeczne. Nikt nie potrzebuje już intelektualistów tłumaczących świat dogłębną analizą, faktami i wiedzą. Wyparli ich różnej maści eksperci, których powierzchowne i wyrywkowe opinie nie tylko nie są poparte wiedzą i doświadczeniem, ale głoszone są często dla własnych potencjalnych korzyści.

Nasz bohater podąża śladami pewnego niezwykłego gitarzysty, Lalo Molfino, którego na żywo usłyszał tylko raz, a potem ów muzyk zniknął bez śladu. Za to Azpilcuetę muzyka gitarzysty zauroczyła go i zapomnieć o niej nie potrafił. Dla Toño, będącego muzycznym pasjonatem i koneserem, który z słyszał setki wykonawców różnego kalibru, Molfino stał się ucieleśnieniem artystycznego ideału i artyzmu muzycznego wyrażanego przez ludzką duszę. Dziennikarz poświęca cały swój wysiłek, aby dotrzeć do bliskich Molfino ludzi i dowiedzieć się jak najwięcej o nim samym. Ten artysta staje się jego życiową obsesją, całym jego światem.

Powieść jest niesamowite. Jedyne czego tutaj na pewno nie ma , to… ciszy. Książka wypełniona jest muzyką i odniesieniami do niej oraz tworzących ją artystów. Walc kreolski, będący muzycznym symbolem Peru i ucieleśnieniem jego kultury, przewijający się w tle powieści, jest też pretekstem do nawiązań do trudnej i skompilowanej historii kraju, mocno oddziaływującej również na jego teraźniejszość.

Świetnie zbudowane postacie, z Lalo Molfino na czele, służą również pokazaniu szerokiego wachlarza osobowości i zachowań w świecie nie tylko artystów. Powieść tak jest niejako zapisem poszukiwania narodowej duszy Peru naznaczonej trudną historią, choćby bliską współczesności dominacją Świetlistego Szlaku, terrorystycznej organizacji polityczno-wojskowej. Dodajmy do tego liczne antagonizmy klasowe, które doprowadziły do głębokiej polaryzacji społecznej i trudności w rozwiązywaniu bieżących problemów, a wyjdzie nam obraz mocno poobijanej i okaleczonej duszy peruwiańskiego narodu. O ile w To dla pani ta cisza” zachwyt nad kulturą i sztuką jest motywem wyjściowym i pretekstem dla całej fabuły, to jednak jednocześnie w książce tej autor nie boi się krytykować niewłaściwych zjawisk i zachowań, takich jak choćby wszechogarniający społeczeństwo egzaltowany snobizm – „huachafería”.

 „To dla pani ta cisza” to pisarski testament Vargasa Llosy. Był nie tylko pisarzem, ale i patriotą głoszącym ideę narodowej zgody i budowania prawdziwej wspólnoty. W swojej ostatniej powieści jako podstawę dla takiej wspólnotę wskazywał muzykę będącą w Peru ważną częścią kultury i duszy narodu. Bo, nawet jeśli wydaje się to nierealne w założeniu, to Mario Vargas Llosa doskonale wiedział, że każdy potrzebuje w życiu ideału, za którym będzie podążać. Czemu tym ideałem nie ma być muzyka, sztuka, kultura?

Mario Vargas Llosa, „To dla Pani ta cisza”, przeł. Tomasz Pindel, Wydawnictwo Znak, Kraków 2024.

Max Tichy

Tagi: